Już w przyszłym roku tenisowy turniej w Madrycie zostanie rozegrany na niebieskiej mączce…

I to nie jest żaden żart! Naprawdę, za kilka miesięcy rozegrany zostanie pierwszy oficjalny turniej na niebieskiej mączce (ang. blue clay). I to nie będzie byle jaki turniej, tylko Masters w Madrycie. Słynne zawody Mutua Madrileña Madrid Open zmieniają nawierzchnię. To wszystko stało się za sprawą ekscentrycznego Iona Tiriaca, rumuńskiego biznesmena, który kiedyś zawodowo grał w tenisa. W 1970 roku triumfował on nawet w turnieju Wielkiego Szlema, co prawda w nieco mniej prestiżowej grze podwójnej, ale zawsze. Ion Tiriac znany jest ze swoich szalonych pomysłów. To właśnie z jego inicjatywy kilka sezonów temu oglądaliśmy turnieje, na których zawodnicy rywalizowali w grupach. Pomysł z rozgrywkami grupowymi był jednak bardzo nieudany i cała ta zabawa trwała na szczęście tylko jeden sezon. Obecnie grupy są domenę tylko i wyłącznie kończących sezon turniejów Mistrzów i wydaje się, że jest to optymalne rozwiązanie. A wracając do niebieskiej mączki – wywołuje ona wiele kontrowersji. Przeważają jednak krytyczne opinie. Nie ma co się w sumie dziwić, mączka od zawsze była czerwona (pomarańczowa) i tak powinno zostać na zawsze. Zresztą to już nie pierwszy „kolorowy” pomysł Pana Tiriaca. To on był pomysłodawcą żółtej mączki w Kazachstanie. Tak zwany yellow clay nie przetrwał jednak próby czasu i na próżno szukać turniejów na takiej nawierzchni w tenisowym kalendarzu. A czy niebieski kolor się przyjmie? Ciężko powiedzieć, ale wydaje nam się że jednak na dłuższą metę nie. Głos w tej sprawie zabrał sam Rafa Nadal, który powiedział, że niebieska mączka to wstyd dla historii i całej Hiszpanii, po czym wyraził nadzieję, że nigdy nie przyjdzie mu grać na niebieskiej trawie… Jedno jednak trzeba Tiriacowi oddać – na pewno tą decyzją wzbudził olbrzymią ciekawość. Na pewno zainteresowanie przyszłorocznym turniejem w Madrycie będzie ogromne…